
Wiele osób uważa, że wszelka nauka jest męczeniem psa. Jednak zwierzę, któremu pozwala się na wszystko z czasem staje się nieznośne i uciążliwe, nie tylko dla właściciela, lecz także dla całego otoczenia. W domu szczeka przez okno, wchodzi brudnymi łapami na kanapę i warczy kiedy próbuje się go z niej zdjąć. Żebrze o jedzenie w czasie posiłku domowników. W wolnych chwilach gryzie meble albo zanudza wszystkich pieszczotami. Na spacerze za nic nie daje się przywołać lub szarpie na smyczy, oszczekuje przechodniów i inne psy, zostawiony pod sklepem skomle. Po pewnym czasie wszyscy mają dość takiego zachowania psa. Zapada dramatyczna decyzja: trzeba poddać psa tresurze - niech wykwalifikowany treser nauczy go właściwego zachowania.
Nie łudźmy się, że treser "zaprogramuje" nam raz na zawsze naszego zwierzaka i że wystarczy potem tylko "nacisnąć odpowiedni guzik" - wydać komendę, wykonać gest aby uzyskać prawidłową reakcję psa. Trzeba pamiętać, że pies będzie posłuszny temu, kto go nauczył. Właściciel, aby wykorzystać zdobyte przez jego psa umiejętności, będzie musiał sam nauczyć się właściwego postępowania z nim. Instruktor nie pracuje bezpośrednio z psem, ale jest nauczycielem i doradcą opiekuna psa. Pies jest zwierzęciem niebywale zdolnym do odbierania informacji nadawanych przez człowieka - reaguje nie tylko na słowa, hasła, lecz także na ton głosu i gest. Świetnie wyczuwa nastrój człowieka. Tę naturalną wrażliwość i chęć kontaktu z człowiekiem powinniśmy w nim rozwijać i utrwalać.
Każdy właściciel psa powinien możliwie wcześnie ustalić, czego w czasie szkolenia będzie oczekiwał od niego i konsekwentnie będzie do tego dążył. Korygowanie niepożądanych nawyków jest z reguły trudniejsze niż niedopuszczenie do ich powstania. Dlatego pracę z psem powinniśmy rozpocząć od razu, gdy tylko trafi do domu nowego właściciela. Wtedy oceniając pod okiem instruktora jego charakter możemy skorygować niepożądane cechy i rozwinąć pożądane. Tu trzeba zdecydowanie powiedzieć, że wszelkie plany dotyczące "kariery" naszego psa muszą być realne, a jeśli widzimy, że los zesłał nam czworonoga o charakterze byczka Fernando, to nie zrobimy z niego psa bojowego. Tak, więc szkolenie powinno brać pod uwagę zarówno wrodzone predyspozycje psa, jak i rasę oraz wiek. Prawidłowo wyszkolony pies nie jest podbitym niewolnikiem, zmuszonym do uległości wrogiem, ale zgodnym przyjacielem nauczonym życia w otoczeniu człowieka.

Doskonałym przewodnikiem przy szkoleniu własnego psa jest książka Agnieszki Boczuli pod tytułem "Pies dobrze wychowany", z której to, dzięki jej uprzejmości mogłem zacytować wiele bardzo istotnych fragmentów.
